Kiedy rozpoczynamy jakąkolwiek relację – być może romantyczną, może tylko koleżeńską, zwykle nie zastanawiamy się nad tym kto jest lepszy, lub gorszy, jak szybko się nawzajem rozwijajmy, ani o tym czy na pewno tyle samo wnosimy do relacji. Na początku skupiamy się na wspólnych zainteresowaniach, planach, lub po prostu na tym czy dobrze spędzamy razem czas. Czasem wraz z rozwojem relacji, zaczynamy ją traktować poważniej, pojawiają się oczekiwania i zasady, zwiększają się nasze wymagania, nie tylko względem drugiej osoby, ale również do Siebie. W tym momencie właśnie możemy wpaść w pułapkę rywalizacji w relacji.
Spis treści
ToggleKiedy rywalizacja się zaczyna
Bardzo trudno jest zauważyć sam moment rozpoczęcia rywalizacji w relacji, zwykle początkowo pobudki są jak najlepsze – chcemy dorównać lub nie być obciążeniem dla drugiej osoby, początkowo możemy czuć że druga osoba dodaje nam skrzydeł, dzięki czemu robimy więcej i osiągamy to co wcześniej nie było dla nas możliwe.
Te zachowania nie są niczym złym, i potrafią spajać relacje, i tworzyć silne więzi między osobami, stwarzać nowe tematy do rozmów i okazje do spędzania razem czasu. Jest to opis współpracy w relacji – nie jest to rywalizacja. Oznacza to że celem tego wysiłku, nie jest zwycięstwo, lub udowodnienie swojej racji, poprzez „pokonanie” drugiej osoby, i bycie od niej lepszym, ale konkurowanie z nią w przyjaźniej atmosferze, i w bezpiecznych granicach. Jeśli jednak jest to dobre zachowanie, dlaczego nikt nie wygrywa?
Dlatego że współpraca kończy się kiedy, zapomnimy o jej głównym celu czyli, spędzaniu czasu, w wymagającej ale dobrej atmosferze, i późniejszej satysfakcji z wykonywanej pracy. W rywalizacji zamiast tego skupiamy się jedynie na celu – Pokonaniu drugiej osoby, za wszelką cenę, nie biorąc pod uwagę skutków naszych działań, ani atmosfery którą tworzy, najważniejszym celem jest jedynie wynik.
Dlaczego skupienie na wyniku przeszkadza?
Przede wszystkim dlatego że zawsze tam gdzie jest wygrany, musi być też przegrany, im więcej osób znajdzie się w rywalizacji tym więcej jest przegranych, a na szczycie jest pozostaje tylko jeden zwycięzca. Czasem gdy obie strony są pełne motywacji, i zaangażowania do rywalizacji, relacja dobrze funkcjonuje – Można raz wygrać, raz przegrać, jednak nasza motywacja zmienia się, i w efekcie, nawet pomimo dobrych początków, możemy znaleźć się w miejscu, gdzie to my cały czas wygrywamy, lub co wydaje się straszniejsze – cały czas przegrywamy. Ale niezależnie od wyniku, najbardziej cierpi na tym cała relacja, ponieważ zamiast poczucia bezpieczeństwa, akceptacji, i stabilności, i wszystkiego czego szukamy w relacji, przez cały czas pozostajemy w poczuciu ciągłego napięcia i oczekiwań, musimy zawsze być gotowi żeby stanąć na wysokości zadania, lub być gotowym na znalezienie się w roli przegranego. Jeśli zbyt często znajdziemy się po stronie „przegranej”, możemy stracić całkowicie chęć do konkurowania, i możemy pozostać tej roli już na stałe – pozbawiamy się motywacji i chęci do angażowania się we wszystkie aktywności, w obawie że znów „przegramy”.
Dodatkowo, rywalizacja zwykle nie ogranicza się do jednej sfery życia, np. zawodowej. Jeśli rywalizacja, już jest wystarczająco silna i ugruntowana w relacji, będzie przechodzić też w inne aspekty życia. Może być obecna w konkurowaniu o przyjaciół, wygląd, pieniądze, a nawet tak błahe rzeczy jak gry planszowe, sprzątanie, czy inne zajęcia domowe. Jeśli rywalizacja, jest już obecna w innym różnych sferach wtedy nie tylko relacja, ale cała osobowość, skupia się niemal wyłącznie na konkurencji – wypoczynek, życie codzienne, przyszłe plany, istnieją wyłącznie po to aby konkurować kto robi to lepiej, a porównywanie z innymi jest codziennością.
Quo Vadis, relacjo? Dokąd zmierza taka relacja, i co można z nią zrobić żeby naprowadzić na odpowiednie tory
Jeśli nie zrobi się z nią nic, i wciąż jej działanie będzie uzależnione od rywalizacji, jedna z osób lub obie, nie będzie w stanie wytrzymać takiego stanu, ciągłego napięcia, lub nierównoważni sił, i zaczną wycofywać się nie tylko z wspólnych aktywności które tworzą rywalizację albo całkowicie wycofają się z relacji, ponieważ nie będą już czuć się w niej bezpiecznie. Taka osoba wchodzi wtedy w rolę „Przegranego”, nie podejmuje prób walki, zmiany lub naprawy, panujących zasad, ale akceptuje swoją pozycję jako osoby gorszej i mniej ważnej w relacji, przestaje wykazać inicjatywę, i ma stale obniżone poczucie własnej wartości. Długotrwałe pozostanie w takiej zależności, może spowodować rozwój, zaburzeń psychiczne, takie jak depresja.
Inną możliwością jest zaniedbanie wszystkich aspektów relacji, poza rywalizacją, wtedy przestaje ona przypominać bliskość przyjaciół, a zaczyna wygląda jak walka największych wrogów. Prawdopodobnie w końcu nastąpi moment kiedy jedna osoba stwierdzi że nie już szczęśliwa pozostając w takim układzie, i całkowicie zrezygnuje z relacji.
Jak walczyć z rywalizacją
Jeśli jeszcze nie wpadłeś w pułapkę rywalizacji, która może być obecna też poza relacją (na przykład w szkole), wtedy wystarczy pamiętać o tym aby w relacjach stawiać na współpracę, nie na rywalizacje – Nie oznacza to że trzeba całkowicie wykluczać konkurowanie ze sobą. Jak wspominano wcześniej, konkurowanie może dać wiele pozytywnych efektów. I właśnie, aby czerpać korzyści z konkurencji, i niwelować negatywne skutki, należy traktować konkurowanie jako jeden z elementów współpracy, nie jako osobną czynność. Współpracę opartą na zasadach które podbudują i wzmocnią relacje, które nie wykluczają i nie poniżają przegranych. Aby to zrobić można zauważać sukces drugiej osoby, jednak nie umniejszać innym mniejszego sukcesu, lub porównywać rangi tego osiągnięcia do innych osób. W tym samym celu nie trzeba wyliczać lub tworzyć rankingów sukcesów – jest to przydatne narzędzie w czasie zawodów, ale w relacjach nie sprawuje się zbyt dobrze. Najważniejszą częścią jest jednak skupianie się na drodze, niż na celu, czyli na doświadczeniu, na celebracji, na pracy, rozwoju wszystkim tym co buduje pozytywnie emocje, w taki sposób żeby właśnie sukces był czymś co zbiera razem ludzi, i ich łączny, niż rozdziela i skłóca.
Jeśli jednak rywalizacja jest już istotną trudnością w Twoim życiu, samo zauważenie tego jest pierwszym krokiem do zmiany. Spróbuj zauważyć, co taki sposób działania Ci daje, a co Cię kosztuje, i jeśli uznasz że jesteś na tym stratny, możesz spróbować zacząć to zmieniać. Nie musi to być od razu wielka zmiana, ale małymi gestami, i próbami, które pozwolą Ci zauważyć że są inne sposoby na działanie, i nie musisz zawsze odnosić się do rywalizacji, a możesz mieć bardziej korzystne dla Ciebie rozwiązania. Jest to trudny i długi proces, ale jest możliwy do zrealizowania, i z pewnością pomoże Ci z podejmowaniem takich decyzji jakie sam chciałbyś wybrać.

