Wiele osób, które trafiają do gabinetu, zadaje sobie bardzo podobne pytania: czy da się z tego wyjść? czy to kiedyś minie? czy będę jeszcze czuć się jak kiedyś? To naturalne, kiedy przez dłuższy czas żyje się z lękiem, bezsennością, napięciem, obniżonym nastrojem czy natrętnymi myślami, potrzeba jasnej odpowiedzi i nadziei staje się bardzo silna.
Tyle że uczciwa odpowiedź brzmi: to zależy od tego, z czym dokładnie się mierzymy. W psychologii i psychiatrii nie ma jednego prostego „tak” albo „nie”, bo pod hasłem „problemy psychiczne” kryje się bardzo wiele różnych trudności, od epizodu depresji, przez zaburzenia lękowe, OCD i PTSD, po chorobę afektywną dwubiegunową, schizofrenię czy zaburzenia osobowości. Każda z tych diagnoz ma inny przebieg, inne rokowanie i trochę inne cele leczenia.
Są jednak dwie rzeczy, które warto powiedzieć od razu. Po pierwsze: problemy psychiczne są realne, powszechne i poddają się leczeniu. Po drugie: leczenie nie zawsze oznacza to samo co „całkowite zniknięcie problemu raz na zawsze”. Czasem oznacza pełne ustąpienie objawów. Czasem długą remisję. Czasem nauczenie się takiego funkcjonowania, w którym objawy nie rządzą już życiem.
W przypadku wielu zaburzeń, zwłaszcza depresji, zaburzeń lękowych, napadów paniki, części zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych czy reakcji pourazowych – współczesna psychologia ma naprawdę skuteczne metody pomocy. Jedną z najlepiej przebadanych jest terapia poznawczo-behawioralna (CBT). W dużym uproszczeniu pomaga ona zrozumieć, jak myśli, emocje, objawy z ciała i zachowania wzajemnie się napędzają, a potem krok po kroku uczy, jak ten mechanizm osłabiać. W depresji pracujemy między innymi nad wycofaniem, bezradnością i krytycznym dialogiem wewnętrznym. W zaburzeniach lękowych – nad błędnym kołem lęku, unikaniem i katastroficznymi interpretacjami. W OCD – nad natrętnymi myślami i przymusami. To nie dzieje się w tydzień, ale bardzo często przynosi realną ulgę.
W wielu sytuacjach sama psychoterapia wystarcza. W innych najlepsze efekty daje połączenie psychoterapii i farmakoterapii. Dotyczy to zwłaszcza depresji o umiarkowanym lub ciężkim nasileniu, części zaburzeń lękowych, zaburzeń afektywnych czy psychotycznych. Leki nie „naprawiają osobowości” i nie rozwiązują wszystkich życiowych problemów, ale u części osób są tym, co pozwala w ogóle odzyskać grunt pod nogami: przespać noc, zmniejszyć lęk, odzyskać energię, zatrzymać spiralę cierpienia. To ważne, bo kiedy objawy są bardzo nasilone, człowiek często nie ma już zasobów, by korzystać z terapii w pełni.
Czy więc można „wyleczyć” depresję albo zaburzenia lękowe? Często odpowiedz brzmi – tak. Wiele osób doświadcza jednego epizodu i po leczeniu wraca do dobrego funkcjonowania. Ale bywa również tak, że trudności wracają, szczególnie w okresach dużego stresu, przeciążenia, choroby, straty czy życiowych kryzysów. To nie musi oznaczać, że leczenie nie zadziałało. Bardziej, że psychika – podobnie jak ciało – ma swoje miejsca większej wrażliwości. U części osób celem jest więc nie tylko „pozbycie się objawów”, ale też nauczenie się, jak rozpoznawać nawroty, szybciej reagować i lepiej o siebie dbać.
Są też zaburzenia, przy których mówimy raczej o długoterminowym leczeniu i stabilizacji niż o prostym „wyleczeniu”. Dotyczy to na przykład choroby afektywnej dwubiegunowej, schizofrenii czy części zaburzeń osobowości. Ale i tutaj nie oznacza to wyroku. Współczesne leczenie coraz częściej nie koncentruje się wyłącznie na redukcji objawów, ale na jakości życia, relacjach, pracy, poczuciu sprawczości i odzyskiwaniu codzienności. Naprawdę wiele osób z poważnymi kryzysami psychicznymi może żyć stabilnie, satysfakcjonująco i w kontakcie ze sobą – choć czasem wymaga to dłuższej drogi, większego wsparcia i cierpliwości.
Jest jeszcze jedna ważna sprawa: nie wszystko, co boli psychicznie, od razu oznacza zaburzenie psychiczne. Czasem człowiek przechodzi żałobę, wypalenie, kryzys w relacji, przeciążenie opieką, chorobą, pracą czy samotnością. Objawy mogą wtedy wyglądać bardzo podobnie do depresji albo lęku, ale źródło cierpienia jest mocno związane z sytuacją życiową. To także zasługuje na pomoc. Psychoterapia nie służy wyłącznie „leczeniu diagnoz”, bywa też miejscem porządkowania życia, uczenia się granic, regulacji emocji i odzyskiwania kontaktu ze sobą.
Więc jeśli miałabym odpowiedzieć najprościej, powiedziałabym tak: tak, wiele problemów psychicznych można skutecznie leczyć, a część z nich można całkowicie zaleczyć. Inne wymagają dłuższego prowadzenia, ale również mogą przestać odbierać życie. Najważniejsze jest jednak to, żeby nie zostawać z cierpieniem samemu i nie czekać, aż „samo przejdzie”, jeśli od dawna nie przechodzi.
Psychika, tak jak ciało, ma prawo chorować. I tak jak ciało, zasługuje na leczenie, troskę i profesjonalną pomoc – nie dopiero wtedy, gdy wszystko się zawali, ale już wtedy, gdy po prostu jest Ci trudno.

