Stres ma złą reputację. Mówimy, że jesteśmy „zestresowani”, że stres nas wykańcza, odbiera energię i przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Nic dziwnego, że chcielibyśmy się go pozbyć. Tyle że z biologicznego punktu widzenia stres nie jest błędem naszego organizmu. Jest jednym z jego podstawowych systemów ochronnych.
Stres powstał po to, żebyśmy mogli szybko reagować na sytuacje, które wymagają działania. Kiedy nasi przodkowie spotykali drapieżnika, organizm nie miał czasu na spokojną analizę sytuacji. Potrzebna była mobilizacja: przyspieszone bicie serca, większa gotowość mięśni, szybszy oddech, zwiększona czujność. Organizm przełączał się w tryb: „coś się dzieje – bądź w gotowości ”.
Dzisiaj rzadziej uciekamy przed drapieżnikiem, ale nasz układ nerwowy nadal działa według podobnych zasad. Stres może pojawić się przed egzaminem, rozmową kwalifikacyjną, wystąpieniem, trudną rozmową z bliską osobą czy ważną decyzją. Ciało nie musi wiedzieć, czy zagrożeniem jest lew, czy możliwość popełnienia błędu przed innymi ludźmi. Reaguje na ocenę sytuacji i przewidywane konsekwencje.
I właśnie dlatego pewna ilość stresu może być potrzebna, a nawet konieczna!
Bez pobudzenia trudno byłoby nam mobilizować się do działania. To ono pomaga nam skoncentrować uwagę, zwiększyć wysiłek, szybciej reagować i potraktować coś jako ważne. Trudno wyobrazić sobie przygotowanie do egzaminu, trening sportowy, rozwijanie nowych umiejętności czy podejmowanie wyzwań bez żadnego napięcia.
Problem zaczyna się nie wtedy, gdy pojawia się stres, ale wtedy, gdy stresu jest za dużo, trwa zbyt długo albo pojawia się nieadekwatnie do sytuacji.
Można wyobrazić sobie stres jak system alarmowy. Jego zadaniem jest nas ostrzec. Jeśli alarm uruchamia się wtedy, kiedy rzeczywiście coś się dzieje, jest bardzo pomocny. Jeśli jednak zaczyna wyć bez przerwy, również wtedy, gdy nie ma realnego zagrożenia – zamiast chronić, zaczyna przeszkadzać.
Po czym można poznać, że stres przekracza nasze możliwości radzenia sobie?
Nie zawsze będzie to silny lęk. Czasami pojawia się rozdrażnienie, trudności z koncentracją, problemy ze snem, napięcie mięśni, zmęczenie, poczucie ciągłego pośpiechu, odkładanie zadań lub przeciwnie – nadmierna kontrola i trudność z odpuszczeniem. Możemy mieć wrażenie, że nawet podczas odpoczynku pozostajemy w ciągłej gotowości.
W terapii poznawczo-behawioralnej patrzymy wtedy nie tylko na samo wydarzenie, ale również na to, jak je interpretujemy i jak reagujemy. Ta sama sytuacja może uruchomić zupełnie różne reakcje u różnych osób. Znaczenie mają nasze myśli, przekonania, wcześniejsze doświadczenia i schematy.
Dla jednej osoby ważna prezentacja będzie wyzwaniem: „Chcę wypaść dobrze, przygotuję się najlepiej, jak potrafię”. Dla innej może uruchomić schemat: „Muszę zrobić wszystko perfekcyjnie, inaczej okaże się, że jestem beznadziejny”. W pierwszym przypadku stres może mobilizować. W drugim może uruchomić błędne koło napięcia, kontroli, unikania i dalszego zamartwiania się.
Dlatego w pracy terapeutycznej nie chodzi o to, żeby nauczyć się nigdy się nie stresować. To byłoby zarówno nierealistyczne, jak i niekoniecznie korzystne. Chodzi raczej o rozwijanie umiejętności rozpoznawania własnych reakcji i sprawdzania, czy sposób, w jaki interpretujemy sytuację, rzeczywiście nam służy.
Pomocne może być proste pytanie: „Czy mój organizm reaguje na to, co rzeczywiście dzieje się teraz, czy również na to, czego się obawiam, że może się wydarzyć?”
Ważne jest również to, co robimy ze stresem, kiedy już się pojawi. Sen, regularne posiłki, ruch, odpoczynek, kontakt z innymi ludźmi czy krótkie przerwy w ciągu dnia nie są banalnymi poradami w stylu „dbaj o siebie”. Wspierają zdolność organizmu do regulowania pobudzenia i powrotu do równowagi.
Równie ważne jest zauważanie zachowań, które przynoszą chwilową ulgę, ale w dłuższej perspektywie podtrzymują napięcie. Może to być na przykład ciągłe sprawdzanie, unikanie, odkładanie trudnych zadań czy poszukiwanie zapewnień.
Stres sam w sobie nie jest więc naszym przeciwnikiem. Jest sygnałem i mobilizacją. Potrzebujemy go, żeby reagować, uczyć się i podejmować wyzwania. Potrzebujemy jednak również możliwości powrotu do stanu spokoju.
Być może zamiast pytać: „Jak pozbyć się stresu?”, warto czasem zapytać: „Czy mój stres pomaga mi się przygotować i działać, czy zaczyna przejmować kontrolę nad moim życiem?”

