Samotność to coś więcej niż tylko brak osób dookoła nas. Chodzi przede wszystkim o brak prawdziwego kontaktu z innymi ludźmi o to, by być widziamym, słyszanym i rozumianym przez innych. Patrząc na to z punktu widzenia psychologii, szczególnie terapii schematów i terapii poznawczo-behawioralnej, potrzeba bliskich relacji jest jedną z podstawowych potrzeb emocjonalnych człowieka. Bez tej potrzeby nawet świat, w którym jesteśmy bardzo aktywni w sieci, może wydawać się pusty wewnętrznie.
Spis treści
ToggleNajważniejsza potrzeba: bliskość – relacja
Każdy z nas potrzebuje bezpiecznego przywiązania, akceptacji, empatii, miłości i wzajemności. Gdy te potrzeby nie były wystarczająco zaspokajane w dzieciństwie, rozwijają się schematy takie jak deprywacja emocjonalna, opuszczenie czy izolacja społeczna. W dorosłości te schematy nie znikały, raczej zmieniały formę. Samotność staje się wtedy nie tylko stanem, ale przekonaniem: „jestem sam, nie pasuję, nikt mnie naprawdę nie potrzebuje”.
Terapia poznawczo-behawioralna pokazuje, że nasze myśli mają wpływ na nasze emocje. Kiedy myślimy, że ktoś nas odrzuca, bo nie odpisuje na wiadomości, nie patrzy na nas lub nas nie zaprasza, to możemy czuć się bardziej samotni. Wtedy często się wycofujemy, co ironicznie sprawia, że mamy mniejszą szansę na prawdziwy kontakt z innymi osobami.
Jak dziś sobie radzimy?
Dzisiejsze sposoby radzenia sobie z samotnością są szybkie, dostępne i często niezbyt głębokie. Portale społecznościowe dają nam poczucie, że jesteśmy wśród ludzi: otrzymujemy lajki, komentarze, relacje. Krótkie rozmowy, nieustanny przepływ informacji dają mózgowi sygnał, że coś się dzieje i że ktoś nas zauważa, że “ktoś jest” nieustannie obecny w naszym życiu. Jednak rzadko się zdarza, aby te kontakty naprawdę zaspokajały naszą głęboką potrzebę bliskich relacji.
W terapii schematów to się nazywa radzeniem sobie przez unikanie albo nadkompensację. Zamiast narażać się na bliskość, która może być bolesna, wybieramy bezpieczną odległość. Zamiast mierzyć się z lękiem przed odrzuceniem, zaabsorbowani jesteśmy ekranem.
Gdy wystarcza odpowiedź, ale brakuje relacji
Rozmowy z ChatGPT są bardzo ważne, bo pozwalają na ciekawe dyskusje i wymianę myśli. Można się dowiedzieć nowych rzeczy, a także podzielić swoimi opiniami i doświadczeniami. To jak rozmowa z kimś, kto słucha i odpowiada w sposób zrozumiały. Można porozmawiać o różnych tematach, od spraw bieżących po hobby i zainteresowania. Dzięki tym rozmowom można się uczy i rozwinąć, a także poprawić swoje umiejętności językowe.
Ludzie potrzebują kogoś, kto ich wysłucha bez oceny. Rozmowy z ChatGPT dają taką możliwość, często stają się bezpiecznym miejscem. Dla wielu osób jest to pierwsza okazja, aby wyrazić swoje myśli, uczucia i wątpliwości bez poczucia wstydu. Z perspektywy terapii poznawczo-behawioralnej mogą pomagać w porządkowaniu doświadczeń i nadawaniu im znaczenia, a jednocześnie dawać chwilowe poczucie zrozumienia i dostępności.
To ważne i potrzebne. Problem pojawia się, gdy taka relacja całkowicie zastępuje kontakt z innymi ludźmi, zamiast być pomostem do nich. Rozmowa przez chat nie odrzuci nas, ale też nie zobaczy nas w pełni. Nie jest jak lustro, które odbija nasze emocje, mimikę, obecność ciała a właśnie tego potrzebujemy, by budować poczucie, że jesteśmy realni dla kogoś.
Samotność w tłumie
Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się przechodzić obok kogoś na ulicy i nie zauważyć go w ogóle? To jakbyś mijał się z kimś, kto jest niewidzialny. Właśnie tak się dzieje, gdy nie zwracamy uwagi na innych w naszym codziennym życiu.
Jednym z powodów jest to, że często jesteśmy zajęci swoimi myślami, problemami i sprawami. Mamy głowę pełną różnych rzeczy i po prostu nie mamy czasu, aby dostrzec innych.
Innym powodem może być to, że przyzwyczailiśmy się do tego, że inni ludzie są po prostu tam, wokół nas. Nie zwracamy na nich uwagi, bo nie uważamy tego za coś nadzwyczajnego. To trochę tak jak z powietrzem, którym oddychamy, jest ono zawsze wokół nas, ale nie zwracamy na nie uwagi, dopóki nie zaczniemy czuć jego braku.
Czasem też jest tak, że boimy się podejść do kogoś nieznanego, bo nie wiemy, jak zostaniemy przyjęci. To normalne, bo nie zawsze wiemy, jak inny człowiek zareaguje na nasze podejście.
Być może brakuje nam dziś cierpliwości, by zauważyć innych. Żyjemy szybko, rzadko się zatrzymujemy i nie patrzymy wokół. A przecież gdy jesteśmy bardziej uważni, odkrywamy, że ludzie są bliżej, niż nam się wydaje.
Żyjemy w świecie, który nieustannie nas pobudza, przez co nasza uwaga jest bardzo rozproszona. Terapia poznawczo-behawioralna, mówi o pewnych automatycznych myślach, które pojawiają się w naszych głowach. Mówimy tu o myślach typu: „inni są zajęci swoimi sprawami”, „nie chcą ze mną rozmawiać”, „to wszystko jest po prostu niezręczne”. Media społecznościowe jeszcze bardziej naszą skłonność do porównań i poczucia, że nie pasujemy do tego świata nasilają . Wydaje się, że każdy inny człowiek ma swoje własne życie, relacje i krąg znajomych, a my jesteśmy sami ze swoimi wątpliwościami.
Dodatkowo wielu z nas nosi w sobie schematy, które filtrują rzeczywistość. Nie zauważamy sygnałów zainteresowania, bo wewnętrznie „wiemy”, że i tak zostaniemy odrzuceni. W efekcie patrzymy na siebie i innych jak przez szybę.
Co robimy dobrze, a z czym nam trudno?
Robimy wiele dobrego, nawet jeśli czasem tego nie widzimy. Szukamy kontaktu, bo go potrzebujemy. Coraz częściej potrafimy mówić o samotności bez wstydu i sięgamy po narzędzia, które pomagają nam rozumieć własne emocje i doświadczenia. To ważny krok w stronę większej uważności na siebie.
Jednocześnie bywa nam trudno odróżnić bliskość od samej dostępności. Czasem wybieramy szybki kontakt zamiast głębszej relacji – nie dlatego, że nam nie zależy, ale dlatego, że prawdziwe spotkanie wiąże się z niepewnością i wymaga odwagi. Unikanie bywa sposobem ochrony, gdy boimy się zranienia. I to także mówi coś ważnego o naszej potrzebie bezpieczeństwa.
Dokąd zmierzamy?
Samotność nie zniknie wraz z kolejną technologią. Może się nawet pogłębiać, jeśli nie nauczymy się świadomie wybierać bliskości. Potrzebujemy innych ludzi jak lustr, aby zobaczyć siebie, swoje emocje, granice i wartość. Żadna maszyna, żaden algorytm, nie może tego dla nas zrobić.
Być może przyszłość nie polega na odrzuceniu technologii, ale na jej mądrzejszym użyciu: jako wsparcia, nie substytutu. Jako pierwszego kroku, nie celu. Bo ostatecznie wszyscy potrzebujemy kogoś, nie idealnego, ale wystarczająco obecnego.

