Być może znasz to doświadczenie: po raz kolejny reagujesz w sposób, którego właściwie nie chcesz. Wycofujesz się, kiedy ktoś staje się dla Ciebie ważny. Bierzesz na siebie zbyt wiele, choć jesteś już wyczerpany. Nie prosisz o pomoc, bo gdzieś głęboko pojawia się przekonanie, że musisz poradzić sobie sam. Albo próbujesz być idealny, potrzebny, silny – bo wtedy czujesz się trochę bezpieczniej.
W terapii schematów patrzymy na takie reakcje z ciekawością. One nie pojawiły się bez powodu. Często są śladem historii o tym, jak kiedyś nauczyliśmy się chronić siebie i swoje najbardziej wrażliwe części.
Joseph Campbell, badacz mitów i autor książki „Bohater o tysiącu twarzy”, zauważył, że w opowieściach pochodzących z bardzo różnych kultur powtarza się podobny motyw. Bohater opuszcza znany świat, odpowiada na wezwanie do podróży, spotyka przewodników i sprzymierzeńców, przechodzi próby, mierzy się z tym, czego najbardziej się obawia, a następnie wraca odmieniony – bogatszy o coś, czego wcześniej nie posiadał.
Campbell nazwał ten uniwersalny wzorzec Podróżą Bohatera. Możemy spojrzeć na niego również jak na metaforę procesu terapeutycznego: drogi od dawnych sposobów przetrwania do coraz silniejszego Zdrowego Dorosłego.
Spis treści
Toggle1. Zwyczajny świat – dziecko, które nauczyło się sobie radzić
Każdy bohater rozpoczyna swoją historię w „zwyczajnym świecie”. Nasza psychologiczna historia również gdzieś się zaczyna.
Dziecko potrzebuje bezpieczeństwa, miłości, akceptacji, uwagi, przewidywalnych granic, swobody wyrażania emocji, zabawy i poczucia, że może być sobą. Kiedy ważne potrzeby przez dłuższy czas pozostają niezaspokojone, dziecko próbuje się do tego świata przystosować.
Jedno staje się perfekcyjne, aby zasłużyć na uznanie. Inne uczy się nie pokazywać emocji, bo nikt na nie nie odpowiada. Jeszcze inne troszczy się przede wszystkim o innych, ponieważ odkryło, że własne potrzeby powodują konflikty albo są ignorowane. Ktoś może nauczyć się nie ufać, nie przywiązywać albo zawsze być czujnym.
W terapii schematów możemy zobaczyć w tych zachowaniach sposoby radzenia sobie, które kiedyś pełniły ważną funkcję ochronną. Trudność pojawia się wtedy, gdy dziecko dorasta, a dawne strategie nadal kierują jego dorosłym życiem.
2. Wezwanie do podróży – „To, co kiedyś działało, już mi nie służy”
W opowieści o bohaterze przychodzi moment, kiedy dotychczasowego życia nie da się już kontynuować w ten sam sposób. W życiu dorosłym takim „wezwaniem” może być kryzys w związku, kolejne podobne relacje, przeciążenie, samotność, trudność w stawianiu granic albo poczucie, że pomimo sukcesów czegoś ważnego wciąż brakuje. Często właśnie wtedy zaczyna się terapia.
Pierwszym zadaniem rozwijającego się Zdrowego Dorosłego jest zauważenie: „Mam pewien wzorzec. On kiedyś miał sens, ale dzisiaj może mi szkodzić”. Zamiast kolejny raz oskarżać siebie, zaczynamy przyglądać się temu, co właściwie się z nami dzieje. To pierwszy krok bohatera – dostrzec, że być może istnieje inna droga.
3. Spotkanie z przewodnikiem – od „Co jest ze mną nie tak?” do „Czego wtedy potrzebowałem?”
W mitach bohater rzadko przechodzi swoją drogę całkowicie sam. Spotyka przewodnika, nauczyciela albo ludzi, którzy pomagają mu zobaczyć coś, czego wcześniej nie potrafił dostrzec.
W terapii taką rolę może pełnić relacja terapeutyczna. Terapeuta nie przechodzi drogi za pacjenta i nie posiada magicznych odpowiedzi. Może jednak pomóc spojrzeć na własną historię z innej perspektywy.
Zamiast pytać wyłącznie: „Dlaczego znowu tak reaguję?”, zaczynamy zadawać inne pytania: „Kiedy nauczyłem się tak reagować? Przed czym miało mnie to chronić? Czego wtedy potrzebowałem? I czego potrzebuję dzisiaj?”
W ten sposób zaczyna rozwijać się Zdrowy Dorosły, ta część nas, która potrafi być ciekawa siebie zamiast automatycznie siebie osądzać.
4. Próby i przeszkody – rozpoznawanie własnych schematów
Każda Podróż Bohatera zawiera próby. W terapii jedną z nich jest zauważanie swoich schematów wtedy, kiedy właśnie się uruchamiają.
Może pojawić się Wewnętrzny Krytyk mówiący: „Nie jesteś wystarczająco dobry”. Może odezwać się część, która chce natychmiast wycofać się z relacji, kiedy pojawia się ryzyko odrzucenia. Ktoś inny automatycznie podporządkowuje się potrzebom innych, a jeszcze ktoś próbuje wszystko kontrolować, ponieważ brak kontroli kojarzy mu się z zagrożeniem.
Rozwijanie Zdrowego Dorosłego nie oznacza, że te reakcje nagle znikają. Zaczynamy jednak tworzyć przestrzeń pomiędzy emocją a działaniem. Możemy zauważyć: „Wiem, dlaczego tak reaguję. Znam ten schemat. Ale dzisiaj mogę spróbować odpowiedzieć inaczej”.
To właśnie w takich, czasem bardzo małych momentach zaczyna się prawdziwa zmiana.
5. Spotkanie z tym, co najtrudniejsze – Zranione Dziecko
W każdej wielkiej opowieści bohater w pewnym momencie spotyka się z tym, czego najbardziej chciał uniknąć. W terapii schematów takim momentem może być kontakt ze Zranionym Dzieckiem, częścią nas, która nadal nosi dawne doświadczenia samotności, odrzucenia, zawstydzenia, strachu czy poczucia, że nie była wystarczająco ważna.
Przez wiele lat mogliśmy chronić tę część na różne sposoby: perfekcjonizmem, pracą, kontrolą, wycofaniem, nadmiernym pomaganiem innym albo przekonaniem, że nikogo nie potrzebujemy.
W terapii nie próbujemy po prostu pozbyć się tych mechanizmów. Najpierw staramy się zrozumieć, przed czym kiedyś nas chroniły i dlaczego były nam potrzebne. Z czasem możemy uczyć się nowych sposobów dbania o siebie – takich, które lepiej odpowiadają temu, kim jesteśmy i czego potrzebujemy dzisiaj.
Właśnie w takich momentach szczególnie ważna staje się nasza Zdrowa Dorosła część – ta, która potrafi z uważnością dostrzec własne emocje i potrzeby, zamiast je odrzucać lub oceniać. Z czasem uczymy się lepiej rozumieć swoje reakcje, dawać sobie poczucie bezpieczeństwa i odpowiadać na to, czego naprawdę potrzebujemy. To stopniowe budowanie wewnętrznego przekonania, że nie musimy już pozostawać sami z tym, co trudne.
6. Przemiana – Zdrowy Dorosły zaczyna prowadzić
W Podróży Bohatera najważniejszym momentem nie jest pokonanie przeciwnika. Jest nim przemiana samego bohatera.
Podobnie jest w terapii. Nie chodzi o to, aby już nigdy nie czuć lęku, smutku czy złości ani żeby pozbyć się wszystkich schematów. Chodzi o to, aby coraz częściej to Zdrowy Dorosły przejmował kierowanie naszym życiem.
Zdrowy Dorosły potrafi rozpoznać własne potrzeby i traktować je jako ważne. Umie stawiać granice, ale także budować bliskość. Potrafi odpoczywać bez ciągłego udowadniania swojej wartości, prosić o pomoc, przeżywać emocje bez natychmiastowej ucieczki i przeciwstawiać się Wewnętrznemu Krytykowi.
Co ważne, troszczy się również o Szczęśliwe Dziecko, część odpowiedzialną za spontaniczność, ciekawość, zabawę, przyjemność i poczucie więzi. Zdrowienie nie polega przecież tylko na lepszym radzeniu sobie z cierpieniem. Chodzi również o odzyskiwanie prawa do radości, odpoczynku, bliskości i życia, które nie jest wyłącznie przetrwaniem.
7. Powrót – nowe sposoby życia
Bohater wraca ze swojej podróży do zwyczajnego świata, ale sam nie jest już taki sam. Campbell nazywał to symbolicznie „powrotem z eliksirem” – bohater przynosi ze sobą coś, czego wcześniej nie miał. W terapii takim „eliksirem” może być nowa relacja ze sobą.
Dawny schemat nadal może czasem powiedzieć: „Nie ufaj”, ale Zdrowy Dorosły potrafi sprawdzić, czy rzeczywiście istnieje zagrożenie. Wewnętrzny Krytyk może powiedzieć: „Musisz zrobić więcej”, a Zdrowy Dorosły odpowie: „Zrobiłem wystarczająco. Teraz potrzebuję odpoczynku”. Zranione Dziecko może przestraszyć się odrzucenia, ale tym razem nie pozostaje ze swoim lękiem samo.
Na tym właśnie polega stopniowa zmiana: niekoniecznie na tym, że stare głosy całkowicie milkną, lecz na tym, że przestają być jedynymi głosami, których słuchamy.
Bohaterowie, w których możemy zobaczyć część siebie
Czasami warto wrócić pamięcią do bohaterów, którzy fascynowali nas w dzieciństwie. Nie zawsze byli to herosi dokonujący wielkich czynów. Często najbardziej poruszały nas postacie, które miały w sobie coś, czego sami potrzebowaliśmy albo za czym tęskniliśmy – wolność, odwagę, przyjaźń, poczucie przynależności czy możliwość przeżywania świata z ciekawością.
Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren przypominają świat, w którym jest miejsce na bliskość, wspólnotę, zabawę i zwyczajne dziecięce przygody. Można zobaczyć w nich coś, co w terapii schematów nazywamy Szczęśliwym Dzieckiem – częścią nas, która potrafi być spontaniczna, ciekawa, radosna i czuć się bezpiecznie w relacji z innymi.
Pippi Pończoszanka zachwyca niezależnością i odwagą bycia sobą. Żyje według własnych zasad, nie boi się różnić od innych i ma niezwykłą zdolność zamieniania codzienności w przygodę. Możemy jednak zobaczyć w niej również dziecko, które bardzo wcześnie musiało stać się samodzielne. Jej historia może skłaniać do ważnego pytania: czy moja siła zawsze była wyborem, czy czasem wynikała z tego, że po prostu musiałem sobie poradzić?
Tomek Sawyer to nie tylko ciekawy świata, pomysłowy chłopiec poszukujący przygód. To także dziecko, które straciło rodziców i wychowuje się pod opieką ciotki Polly. Za jego niezależnością, fantazją i potrzebą ciągłego odkrywania świata możemy dostrzec również samotność i poszukiwanie własnego miejsca. Jego historia przypomina, że dziecko, któremu czegoś ważnego zabrakło, często znajduje własne sposoby radzenia sobie – szuka wolności, przygody, przyjaźni i świata, w którym może poczuć się ważne i żywe. Z perspektywy terapii schematów możemy zobaczyć w Tomku zarówno Samotne Dziecko, które potrzebuje bliskości i przynależności, jak i Szczęśliwe Dziecko – pełne ciekawości, wyobraźni i pragnienia życia. Rolą Zdrowego Dorosłego jest zrobić miejsce dla obu tych części: zaopiekować się tym, co samotne i zagubione, nie odbierając sobie jednocześnie spontaniczności, radości i ciekawości świata.
Z kolei Harry Potter pokazuje drogę dziecka, które doświadcza samotności i braku bezpiecznej, troskliwej więzi, a później stopniowo odkrywa znaczenie przyjaźni, przynależności i ludzi, na których może się oprzeć. Jego historia przypomina, że siła nie musi oznaczać samotnego radzenia sobie. Częścią dorastania może być również uczenie się zaufania, przyjmowania pomocy i budowania relacji, w których nie trzeba być ze wszystkim samemu.
Być może warto więc zapytać siebie: Kto był moim bohaterem, kiedy byłem dzieckiem? Co najbardziej mnie w nim fascynowało? Czy była to odwaga Pippi, przygody Tomka, bezpieczny świat i przyjaźnie dzieci z Bullerbyn, a może odnalezienie swojego miejsca przez Harry’ego Pottera?
Odpowiedź może powiedzieć nam coś ważnego o nas samych. Czasami w bohaterach z dzieciństwa odnajdujemy nie tylko to, kim chcieliśmy być, ale także ślad tego, czego potrzebowaliśmy i za czym tęskniliśmy. Powrót do tych potrzeb może stać się częścią naszej własnej Podróży Bohatera – już nie samotnego dziecka, które musi sobie jakoś poradzić, lecz Zdrowego Dorosłego, który potrafi zatroszczyć się zarówno o swoją wrażliwość, jak i o tę część siebie, która nadal chce się bawić, odkrywać świat, być blisko innych i cieszyć się życiem.
Gdzie jesteś dzisiaj w swojej podróży?
Nie każdy moment Podróży Bohatera wygląda bohatersko. Czasami najważniejszym krokiem jest przyjście na terapię i powiedzenie: „Nie chcę już żyć w ten sposób”. Innym razem jest nim postawienie pierwszej granicy, poproszenie o pomoc, pozwolenie sobie na odpoczynek albo zauważenie własnej potrzeby, zanim automatycznie zajmiemy się potrzebami wszystkich dookoła.
Możesz zapytać siebie: Na jakim etapie swojej podróży jestem? Jaki stary sposób radzenia sobie już mi nie służy? Czego potrzebuje moje Zranione Dziecko? Co powiedziałby lub zrobił w tej sytuacji mój Zdrowy Dorosły? I czy jest dziś w moim życiu miejsce dla Szczęśliwego Dziecka – na ciekawość, bliskość, zabawę, przyjemność i zwyczajne poczucie, że dobrze jest być sobą?
Być może właśnie na tym polega najważniejsza część tej podróży. Nie na staniu się kimś zupełnie innym, ale na stopniowym odkrywaniu, że nie musimy już przez całe życie korzystać ze strategii, które stworzyliśmy, kiedy byliśmy mali i bezbronni.
Nie możemy zmienić tego, czego kiedyś zabrakło. Możemy jednak uczyć się dawać sobie dzisiaj więcej bezpieczeństwa, troski, ochrony i wolności. Możemy pozwalać innym być blisko. Możemy coraz lepiej rozpoznawać swoje potrzeby i wybierać, zamiast tylko reagować.

